Kobiece serce. Rozważanie 4

Większość z nas nie lubi czekać. Ciągle się śpieszymy. Kolejka w markecie? Czekamy niecierpliwie wzdychając, mocno poddenerwowani, kiedy kasjerka nie pracuje tak szybko, jak byśmy tego oczekiwali. Czerwone światło podczas drogi do pracy, na ważne spotkanie, czy wizytę u lekarza? Czekamy i złościmy się, a potem mocniej wciskamy pedał gazu. Korki uliczne? Tutaj sytuacja się powtarza, ale jeszcze bardziej się denerwujemy, bo przecież marnujemy czas, a mamy tyle spraw na głowie.

Kto wymyślił to ciągle oczekiwanie? Czy życie nie byłoby wspanialsze, gdybyśmy dostawali wszystko od razu, na już, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki? Nie. Życie byłoby szybsze, ale z całą pewnością nie lepsze. 

Przeto przyobleczcie się jako wybrani Boży, święci i umiłowani, w serdeczne współczucie, w dobroć, pokorę, łagodność i cierpliwość.       (Kol 3,12)

A Bóg, który jest źródłem cierpliwości i pociechy, niech sprawi, abyście byli jednomyślni między sobą na wzór Jezusa Chrystusa. (Rz 15,5)

Czekanie nas nudzi, męczy, a nawet irytuje. Często wolelibyśmy robić cokolwiek innego niż czekać.  Czekamy, pełni niepokoju, kiedy nasi bliscy nie wracają o umówionej porze. Czekamy sfrustrowani, kiedy kolega odpisuje na sms, koleżanka skończy pracę i oddzwoni, a szef wreszcie odpowie na maila. Zaciskając zęby i poruszając zakamarki wyobraźni, czekamy na diagnozę lekarską, ocenę z egzaminu, albo trudną rozmowę z ukochaną osobą.

Czekanie nas wykańcza. Sami na to pozwalamy. Dlaczego? W całym tym czekaniu zapominamy o Bogu i Jego planach na nasze życie. Biblia mówi, żebyśmy ufnie oczekiwali Bożych zamysłów względem nas. Nagroda, którą otrzymamy, jest warta czekania. Pokój serca, radość, łagodność, dostrzeganie drobnych przyjemności, postawa wdzięczności – to tylko początek tego, co daje bycie cierpliwym. Bóg pragnie rozwijać Twoją cierpliwość. Nierzadko czyni to poprzez rozmaite doświadczenia, chwilami również te nieprzyjemne. Pozwól, żeby to On stał się Twoim nauczycielem wytrwałości. Spójrz na Jego działanie. Obcy jest Mu pospiech i zdenerwowanie. Przecież On nieustannie czeka – na Twoje nawrócenie, na to, że wpadniesz Go odwiedzić w Kościele, wieczorem przypomnisz sobie, żeby pogadać z Nim o tym, co Ci się przydało i dobrego, i złego.

Spróbuj niepokój i irytację wynikającą z oczekiwania, przemienić w ciekawość i ufność w stosunku do tego, co zaplanował dla Ciebie Stwórca. Trudne? Może zamiast po raz kolejny złorzeczyć, że akurat Tobie zapaliło się czerwone światło na drodze, pomyśl o Bogu, zadzwoń do mamy, albo włącz radio i pośpiewaj na głos. Wydaje Ci się, że to banalne? Nie. Po prostu powoli i cierpliwe zacznij uczyć się panować nad czekaniem i zaproś do tego Boga. Zwolnij i zacznij żyć, bo nie wiesz, co Cię czeka, jak dojedziesz do celu.

Zadanie:

  1. W chwilach niecierpliwego czekania spróbuj pomodlić się słowami:

Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie. Daj mi siłę, bym zmieniał to, co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego.

  1. Prawdziwą próbą cierpliwości nie jest czekanie, ale to jak człowiek zachowuje się czekając. Zastanów się, jak reagujesz w sytuacji oczekiwania. Co wymaga zmiany?
  2. Jeżeli masz wyraźny problem z rozwijaniem cnoty wytrwałości, proś o pomoc Pana.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *