Kobiece serce. Rozważanie 2

Czy wszystko, co Cię spotyka możesz nazywać dobrem? Jak przeżywasz trudności i chwilę zwątpienia? Co robić, kiedy ma się już dość wszystkiego? Po odpowiedź zapraszam do dzisiejszych rozważań.   

Wszystko, co nas spotyka, współdziała dla naszego dobra, jeżeli kochamy Boga i odpowiadamy na Boże powołanie i zamiary. (Rz 8, 28)

Nie oszukujmy się. Nie jest łatwo z otwartością i ufnością przyjmować  wszystko, co nas spotyka i jeszcze nazywać to łaską.  Mam tu na myśli szczególnie trudne doświadczenia.  Bo co powiedzieć młodemu chłopakowi, który z dnia na dzień dowiaduje się, że od teraz zostały mu jakieś trzy miesiące życia? Jak pomóc  córce, której matka tragicznie ginie w wypadku? Albo jak pocieszyć kobietę po stracie ukochanego dziecka?

Czy wystarczy rzucić hasłem w stylu: Bóg tak chciał, cierpnie uszlachetnia, czy wszystko będzie dobrze, bo przecież co nas nie zabije, to nas wzmocni? Szczerze, wątpię, że to pomoże. Mnie by nie pomogło. Na pewno nie od razu. Osoba, która doświadcza cierpienia bardzo potrzebuje przebrnąć przez etap buntu, żalu i złości. W takim momencie życia tego typu emocje są punktami obowiązkowymi i Bóg doskonale to rozumie – patrz: księga Hioba. Dopiero, kiedy ten czas powoli ustępuje, możemy rozpocząć poszukiwania dobra?, sensu?, potrzeby? tego, co nas spotkało. Tak jak na przykład matka, której szesnastoletnia córka została zabita przez pijanego kierowcę, zakłada stowarzyszenie wspierające rodziców po stracie dziecka. Tak jak znany i ceniony fizyk Steven Hawking, który przyznaje, że gdyby nie chorobą, z jaką się zmaga od kilku lat ( stopniowo postępujące stwardnienie rozsiane) nie poświęciłby się swojej pracy, dzięki której dokonuje wielu odkryć, rozwija nowe teorie, a przede wszystkim pomaga innym chorym.  Albo (to już historia z naszego rodzinnego podwórka) sparaliżowany Artur Wachowicz, który kiedyś myślał tylko o śmierci, a dzisiaj uświadamia zdrowych (!) ludzi jak żyć w pełni i świadomie, a do tego razem z żoną (piękną i mądrą !) wyrusza w ekscytującą podróż po Europie. Artur – jego plany i działania są doskonałym obrazem tego, że u Boga wszystko jest możliwe. Od razu przychodzi mi też na myśl Nick Vujicic i jego przemiana – życie bez ograniczeń.

Jasne, że nie możemy nazywać wszystkiego, co nas spotyka dobrem. Przecież sami też nie zawsze czynimy dobro, a nasze życie czasami przypomina niezły duchowy bajzel. Jednak pochodzimy od Boga. Współdziałając z Bożą mocą i łaską, możemy użyć naszych popiołów, przepłakanych nocy, bólu i odłamków szkła do odbudowania życia. Możemy pozwolić Bogu na działanie. Na przemianę największego zła w dobro. Tylko On to potrafi. I obiecuje to uczynić. Wymagana jest jedynie Twoja zgoda. Twórcza współpraca w tym dziele.

Wróć myślami do trudnego doświadczenia, które cię spotkało. Ale nie po to, żeby rozpamiętywać ból tamtego czasu. Zastanów się, czy wyprowadziłaś jakieś dobro z tej smutnej i niszczycielskiej sytuacji. Kiedy to się stało? Jaka przemiana w Tobie zaszła? Dojrzałaś? Stałaś się bardziej współczująca, wrażliwa? Poczułaś siłę? Dokładnie przeanalizuj okres, kiedy ból powoli zelżał. Czy to przypadkiem nie wtedy najpełniej wzrosłaś w miłości, gdy zmagałaś się z żalem, złością i lękiem w swoim życiu?

Zadanie: Przez kilka dni, codziennie wieczorem zapisz na kartce przynajmniej 3 rzeczy, za które podziękujesz Bogu. Jeżeli zmagasz się teraz z jakimś trudnościami, spróbuj wymienić coś prostego i oczywistego – uśmiech dziecka, spokojny sen, słoneczny dzień.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *